AktualnościPolityka

Польшча dla Białorusi?

Czas czytania: 10 minuty
16 sierpnia, a zatem dokładnie pół roku temu, miał miejsce największy
protest na Białorusi od odzyskania niepodległości w 1991 roku. Według
doniesień medialnych, swój sprzeciw wobec polityki prezydenta Aleksandra
Łukaszenki, a także sfałszowanych wyborów, które odbyły się tydzień
wcześniej, manifestowało wówczas ponad 200 tys. osób. Paralela z polskim
sierpniem ‘80 nasuwa się sama. Wówczas potrzebowaliśmy jeszcze kilku
lat, aby dokonać rudymentarnych zmian w polskim życiu politycznym, a
także ustroju państwa. Wydaje się, że podobna historia może spotkać
Białorusinów, a przynajmniej bardzo sobie tego życzymy. Jednak warto
zaznaczyć, że latach osiemdziesiątych z Polski wyemigrowało aż 1,3 mln
osób. Tymczasem z Białorusi we wrześniu 2020 roku do kraju nad Wisłą
wyemigrowało ok. 10 tys. osób. Co ciekawsze, co roku słyszymy, że Polska
jest liderem w liczbie przyjmowanych cudzoziemców w całej Unii
Europejskiej, a nawet na całym świecie. Wydaje się to dość
kontrintuicyjne, w szczególności patrząc przez pryzmat polityki polskich
władz wobec kryzysu migracyjnego po 2015 roku.
Czy Polska rzeczywiście  wspiera przemiany demokratyczne nad Dnieprem?
Czy polska polityka migracyjna i azylowa są wystarczająco atrakcyjne i skuteczne?
Czy ze względu na bezprecedensową sytuację na Białorusi podjęto wystarczające działania?
Partyjny bełkot to nie informacja

Polski resort dyplomacji od 2007 roku wspiera finansowo Biełsat
(Белсат), tj. stację telewizyjną, która jest częścią TVP. Z założenia ma
ona dostarczać rzetelnej, czyli de facto antypropagandowej, treści na
Białorusi. Oprócz tego zapewnia dostęp do sumiennej wiedzy historycznej.
Prezentuje także ofertę kulturalną i rozrywkową. Oczywiście wszystko w
języku białoruskim. Jej nadrzędnym celem jest zbliżanie ideologiczne
Zachodu z Mińskiem, wspieranie demokratycznych przemian społecznych,
zarówno mentalnych, jak i ustrojowych. Stacja finansowana jest przez
MSZ, a także resorty dyplomacji Norwegii, Holandii, Kanady i Litwy,
rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Departament Stanu USA.

Ostatnia sprawa dotycząca dziennikarek Biełsatu poruszyła opinię
publiczną. Reporterki Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa stanęły przed
mińskim sądem. Zostały oskarżone o “organizowanie działań rażąco
naruszających porządek publiczny”, za co grożą im nawet 3 lata
więzienia.

Mniejszość w większości

Białorusini, zgodnie z ustawą z 2005 roku o mniejszościach narodowych i
etnicznych oraz o języku regionalnym, należą do jednej z dziewięciu
uznanych mniejszości narodowych. Według spisu powszechnego z 2011 roku,
Polskę zamieszkiwało ok. 50 tys. Białorusinów, choć ta liczba w
rzeczywistości może sięgać nawet 200 tys. Oznacza to, że są oni drugą
najliczniejszą grupą cudzoziemców (Ukraińców jest ponad milion). Co
ciekawe, są gminy, w których ich odsetek jest większy od Polaków.
Przykładowo, w gminie Czyże aż 75% mieszkańców jest Białorusinami.
Jednak, co jeszcze ciekawsze, gmina ta (a nawet cały powiat hajnowski) w
każdych wyborach zaznacza swoją odrębność. W wyborach parlamentarnych w
2007 roku PiS zdobyło tam tylko 1,4% głosów, co stanowiło najniższy
odsetek w całym kraju. Tak samo było w 2015 roku, kiedy partia ta
zdobyła zaledwie 5% głosów. W Polsce są jeszcze trzy gminy, w których
Polacy są “mniejszością” względem Białorusinów. Ponadto w pięciu gminach
białoruski stosowany jest jako język pomocniczy, co zgodnie ze
wspomnianą wcześniej ustawą, możliwe jest w przypadku gmin, w których
osoby należące do mniejszości narodowej, etnicznej lub posługujące się
językiem regionalnym stanowią co najmniej 20% mieszkańców.
Pomimo tych faktów, wydaje się, że Białorusini nie są szczególnie
widoczni. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że nigdy nie emigrowali w
dużych falach. A to wymagało natychmiastowej asymilacji, co zresztą, ze
względu na podobieństwo kulturowe i bliskość języka, nie było trudne.
Warto też zaznaczyć, że dużą część Białorusinów stanowią osoby, które
pamiętają jeszcze lata 60. ubiegłego wieku, kiedy język białoruski
został oficjalnie zakazany (sic!). Sama Białoruś wydaje się też być
nieszczególnie homogeniczna – wpływ na to mają oczywiste zaszłości
historyczne i nieoczywiste określenie granic po II wojnie światowej.

Karta Polaka

Karta Polaka jest dokumentem potwierdzającym przynależność cudzoziemca
do narodu polskiego. Nie oznacza ona jednak nadania cudzoziemcowi
obywatelstwa polskiego czy prawa przekraczania granic Polski bez wizy.
Według danych MSZ, kartę tę otrzymało ok. 140 tys. Białorusinów.
Otrzymanie karty nie jest jednak ani szybkie, ani proste. Cały proces
może trwać nawet kilkanaście miesięcy, a samo polskie pochodzenia i
znajomość języka nie wystarczają. Ostatecznie o wszystkim decyduje
rozmowa z polskim konsulem. Nie jest to zwykła pogawędka, ponieważ
konsul zadaje pytania dotyczące historii, kultury i tradycji polskiej,
które często nie należą do najłatwiejszych. Od kilku lat jej posiadanie
oznacza niemal natychmiastową kartę stałego pobytu, a po roku mieszkania
w kraju nad Wisłą – polskie obywatelstwo. Warto też zaznaczyć, że do
2016 roku na jej podstawie nie można było dostać nawet zgody na czasowy
pobyt. Ponadto po nowelizacji ustawy Karta Polaka objęła rodaków na
całym świecie, a nie jak do tego czasu tylko w państwach byłego ZSRR,
ponieważ zauważono, że repatriacja “nie działa”.
Posiadanie jej łączy się z wieloma profitami – począwszy od darmowego
zwiedzania państwowych muzeów, przez ulgi komunikacyjne, po możliwość
podejmowania legalnej pracy bez konieczności posiadania na nią osobnego
zezwolenia czy prowadzenia działalności gospodarczej na takich samych
zasadach co “pełnoprawni” obywatele.
Kartę taką może dostać osoba, która nie posiada polskiego obywatelstwa,
deklaruje przynależność do narodu polskiego i wykazuje swój związek z
polskością przez przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego,
który uważa za język ojczysty, oraz znajomość i kultywowanie polskich
tradycji i obyczajów. Niezbędne jest również wykazanie, że jest się
narodowości polskiej lub co najmniej jedno z rodziców lub dziadków albo
dwoje pradziadków było narodowości polskiej. Można też przedstawić
zaświadczenie upoważnionej organizacji polskiej lub polonijnej
potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz polskości.
Warto też zwrócić uwagę na fakt, że na Białorusi obowiązuje odpowiednia
ustawa, która zakazuje posiadanie tego dokumentu urzędnikom czy
pracownikom służb mundurowych, ponieważ w przekonaniu białoruskich
urzędników obywatel nie może być lojalny wobec dwóch krajów
jednocześnie.

Uchodźcą jestem

Uchodźca to osoba, która na skutek uzasadnionej obawy przed
prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości,
przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań
politycznych przebywa poza granicami państwa, którego jest obywatelem, i
nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego
państwa. W celu złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej
należy zgłosić się do Straży Granicznej. Dokument ten zostaje przekazany
do Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Później pobierane są odciski
palców, przeprowadza się badanie lekarskie, fotografuje. Następnie
trzeba przebywać w strzeżonym ośrodku, areszcie dla cudzoziemców lub
ośrodku recepcyjnym. Takim osobom przysługuje też prawo do pomocy
socjalnej, wsparcia w nauce języka polskiego i nieodpłatnej pomocy
prawnej. Postępowanie o przyznanie ochrony międzynarodowej powinno trwać
do pół roku, jednak średni czas oczekiwania na wydanie decyzji wynosi…
15 miesięcy. Co istotne, przez pierwsze półrocze cudzoziemiec taki nie
może podejmować się odpłatnej pracy. W oczywisty sposób osoba taka
przebywa na terytorium RP legalnie. Nie może natomiast przekraczać
granicy Polski i pojechać np. do Niemiec aż do momentu zakończenia
postępowania. Jeśli cudzoziemiec posiada ważny dokument podróży
(paszport), musi złożyć go do depozytu Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców.
Jeśli urzędnik podczas wywiadu stwierdzi, że cudzoziemiec rzeczywiście
może zasadnie obawiać się powrotu do swojej ojczyzny, że mogą grozić mu
tam prześladowania lub inne represje, przygotowuje projekt decyzji.
Następnie ABW przygotowuje informację o tym, czy udzielenie
cudzoziemcowi ochrony międzynarodowej nie będzie zagrażało obronności,
bezpieczeństwu lub porządkowi publicznemu Polski. Osoby, którym nadano
status uchodźcy lub udzielono ochrony uzupełniającej, mogą wystąpić o
przyznanie indywidualnego programu integracyjnego (w skrócie IPI).
Program ten trwa przez 12 miesięcy. Celem IPI jest doprowadzenie do
tego, by cudzoziemiec usamodzielnił się ekonomicznie(podjął
zatrudnienie), nauczył się mówić po polsku i zintegrował się z lokalną
społecznością.
Ochrona uzupełniająca to rodzaj zgody na pobyt przyznawany cudzoziemcom,
którzy nie otrzymali statusu uchodźcy i w przypadku powrotu do swojego
kraju byliby realnie narażeni na karę śmierci, egzekucję, tortury,
nieludzkie lub poniżające traktowanie, poważne zagrożenie życia lub
zdrowia, wynikające z powszechnego stosowania przemocy wobec ludności
cywilnej w sytuacji wewnętrznego lub międzynarodowego konfliktu
zbrojnego.


Polska wspiera

Do tej pory wizy były wydawane tylko osobom, które chciały odwiedzić
Polskę z powodów turystycznych lub biznesowych. Jednak zgodnie z
zapowiedziami polityków, konsulaty wydają teraz wizy wszystkim
Białorusinom. Co ciekawsze, Białorusini mogą trafić do Polski nawet bez
nich. Pierwsza możliwość to wiza humanitarna, druga to indywidualna
decyzja komendanta Straży Granicznej, który ma możliwość podjęcia takiej
decyzji dla osoby, która nawet nie ma polskiej wizy. Czy rzeczywiście
jest to wystarczające? Póki co pojawiają się tylko piękne słowa, za
którymi nie idą jednak prawie żadne konkrety. Premier Morawiecki
powiedział: “Polska jest otwartym domem dla wszystkich Białorusinów,
którzy potrzebują pomocy. W ramach naszego programu «Solidarni z
Białorusią» pomagamy osobom represjonowanym, staramy się wspierać
środowiska białoruskie, które niosą pieśń wolności na Białoruś, walczą o
demokratyczną, wolną, suwerenną Białoruś”. Póki co program ten polega na
przyznaniu stypendium naukowego dla wybranych grup na okres maksymalnie
kilkunastu miesięcy. Nie są jednak dostępne żadne statystyki, które
ukazywałyby skalę tej “pomocy”.


Dla kogo obywatelstwo polskie?

Dziecko nabywa, z mocy prawa, obywatelstwo polskie przez urodzenie z
rodziców, z których co najmniej jedno ma obywatelstwo polskie, bez
względu na to, czy miejsce urodzenia znajduje się w Polsce (tzw. ius
sanguinis). Automatycznie dostaje je też dziecko, które urodzi się lub
zostanie znalezione w Polsce, a oboje rodzice są nieznani lub ich
obywatelstwo jest nieokreślone, bądź nie mają żadnego obywatelstwa (ius
soli). Ponadto prezydent RP może nadać cudzoziemcowi, na jego wniosek,
obywatelstwo polskie (art. 18 ustawy o obywatelstwie). Prezydent RP nie
jest ograniczony w swoich konstytucyjnych kompetencjach żadnymi
warunkami i może nadać obywatelstwo polskie każdemu cudzoziemcowi. Za
obywatela można też uznać cudzoziemca przebywającego nieprzerwanie na
terytorium Rzeczypospolitej Polskiej co najmniej od 3 lat na podstawie
prawa stałego pobytu, który ma w Polsce stabilne i regularne źródło
dochodu oraz tytuł prawny do zajmowania lokalu mieszkalnego. Drugi
warunek nie jest konieczny, jeśli dany cudzoziemiec pozostaje co
najmniej od 3 lat w związku małżeńskim zawartym z obywatelem polskim lub
nie ma żadnego obywatelstwa. W przypadku uchodźców konieczne jest
spełnienie tylko jednego warunku – nieprzerwane przebywanie na
terytorium RP od co najmniej 2 lat na podstawie zezwolenia na osiedlenie
się. Co ciekawe, uznanie następuje na wniosek osoby zainteresowanej i
rozciąga się na jego dzieci za zgodą drugiego rodzica, a jeżeli dziecko
ukończyło 16 lat wymagana jest również jego zgoda.

Pomoc potrzebna tu i teraz

W ubiegłych latach rocznie ok. 40 Białorusinów ubiegało się o udzielenie
pomocy międzynarodowej. W 2020 roku było to już ponad 400 osób. Poniższy
wykres pokazuje, że bezprecedensowy wzrost nastąpił właśnie w drugiej
połowie ubiegłego roku.
Najwięcej wniosków zakończyło się jednak nadaniem statusu ochrony
uzupełniającej. Z czego to wynika? Wszyscy aplikujący o nadanie statusu
uchodźcy jako powód ubiegania się o ochronę międzynarodową wskazali
panującą obecnie na Białorusi sytuację polityczną i jej bezpośrednie
konsekwencje, których doświadczyli lub się ich obawiają (zatrzymania,
aresztowania, przemoc, zmuszanie do podpisania dokumentów lub składania
fałszywych zeznań). Jednak sama procedura, jak już wcześniej wspomniano,
jest wyjątkowo długotrwała. Ponadto nie jest ona “atrakcyjna”, tj.
liczne ograniczenia (zakaz pracy), obowiązki (w państwowych ośrodkach to
przykładowo konieczność gotowania), szczególnie niskie świadczenia (np.
wsparcie w wysokości 20 zł na dzień za opłacenie wszystkich rachunków,
wyżywienia, wynajęcia mieszkania w przypadku osób, które zdecydują się
na życie na własną rękę) jawią się jako zbyt daleko idące chomąto, a
także wyjątkowo niewystarczająco pomocne. Wydaje się, że samo
zapewnienie bezpieczeństwa nie jest zadowalające. W związku z tym
większość ubiega się o zezwolenie na pobyt czasowy związany z pracą.


Polityka do zmiany

Polska polityka migracyjna zdecydowanie odstaje od standardów krajów
Europy Zachodniej. Warto w tym miejscu zauważyć, że zgodnie z
postanowieniami tzw. Regulacji dublińskich z 2014 r. (Dublin III) do
rozpatrzenia wniosku o azyl zobowiązany jest pierwszy kraj Unii, do
którego trafiła dana osoba – potencjalny uchodźca. Agencja ONZ ds.
Uchodźców (UNHCR) wezwała władze RP, by zgodnie z przyjętymi przez
Polskę normami prawa międzynarodowego, zapewniono dostęp do procedur
azylowych osobom, które chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową. W
sprawie opisywanej jako M.K. i inni przeciwko Polsce Europejski Trybunał
Praw Człowieka uznał, że odmawiając dostępu do procedur azylowych,
Polska naruszyła kilka artykułów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.
A szkoda, bo wydaje się, że akurat w tej kwestii powinniśmy być bardziej
wyrozumiali, a nasze wsparcie powinno być faktyczne, a nie stanowić
tylko surogat realizacji obowiązków wynikających z prawa
międzynarodowego. Mogliśmy stać się awangardą Europy, a wciąż kurczowo
trzymamy się retoryki władz sprzed kilku lat o „cholerze, dezynterii,
pasożytach i pierwotniakach”. Białorusinko, Białorusinie, sorry, taki
mamy klimat.

Udostępnij