ArtykułyPsychologia

Jak walka o równość płci doprowadziła do “pandemii” ADHD?

Jak walka o równość płci doprowadziła do “pandemii” ADHD?
Czas czytania: 8 minuty

Nie od dziś wiadomo, że zdrowie psychiczne jest jedną z najbardziej marginalizowanych i okrytych tabu sfer życia. Zwłaszcza w środowiskach konserwatywnych. Natomiast kwestia psychiki kobiet ma się jeszcze gorzej- od lat była związana z hasłami takimi jak “szaleństwo”, “przewrażliwienie” czy “histeria”. Skutkowało to tym, że osoby tej płci nie tylko nie mogły liczyć na fachową pomoc w przypadku zaburzeń psychicznych czy neurologicznych. Badania nad mózgiem i psychiką kobiet były podejmowane rzadko, tylko w określonych przypadkach albo wcale. Dlatego też nie było mowy o stwierdzaniu u nich neuroróżnorodności.

Problem niewielkiej skali diagnozowania ADHD u ludzi ze wszystkich grup demograficznych zaczyna się w społecznej stygmatyzacji tego zaburzenia. Myśląc o nim wielu osobom w głowie maluje się obraz małego chłopca, który biega po klasie, przeszkadza, a jego oceny są dalekie od celujących. I ta, dokładnie sprecyzowana persona jest skutkiem wielu lat błędnych założeń, niedokładnych badań i ekskluzywności w procesie diagnozowania.

ADHD jest zaburzeniem, z którym się rodzimy. Nie można go nabyć z czasem, nie można się nim zarazić.

Można je odziedziczyć- trzeba się więc zmagać z jego konsekwencjami całe życie. Symptomy mogą się zmieniać, nasilać lub słabnąć. Ze względu na otoczenie osoby z ADHD uczą się maskować pewne cechy i zachowania, starając się wpasować i zostać zaakceptowanym przez neuronormatywną większość. Nie jest to więc zaburzenie dziecięce i nie znika po ukończeniu konkretnego etapu dorastania. 

Wbrew powszechnemu przekonaniu ludzie z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej nie są mniej inteligentni. Cechuje ich większa kreatywność, przystosowanie do stresujących czy wielobodźcowych sytuacji. Mają jednak problem z utrzymaniem uwagi, jeżeli nie są zainteresowani danym tematem.

Charakterystyczne są dla nich hiperfiksacje- jeżeli dana tematyka jest interesująca dla osoby z ADHD jest ona w stanie bardzo szybko przyswoić wiele informacji i skupić się na doskonaleniu w tej sferze. Ma to wpływ na wyniki w szkole, bo na przykład słabsze oceny w przedmiotach ścisłych mogą znaleźć swoje lustrzane odbicie w wybitnych osiągnięciach w dziedzinach humanistycznych.

ADHD jest deformacją układu nerwowego, która występuje niezależnie od biologicznej płci.

Może się jednak inaczej przejawiać u każdej z osób. Nadpobudliwość psychoruchowa wpływa na obie te kwestie w różnym stopniu. Praktycznie nigdy nie jest to 50/50. Jednak obraz biegającego i wiercącego się chłopca jest tak głęboko zakorzeniony w świadomości społecznej, że dzieci, które przejawiają inne cechy charakterystyczne dla ADHD (a jest ich aż 14) nie przykuwają uwagi opiekunów ani nauczycieli. Takie osoby mogą nigdy nie dowiedzieć się, że inna budowa mózgu wpływa na ich rozumienie świata, zachowanie czy odbiór bodźców, a jeżeli się dowiadują-dzieje się to na późniejszych etapach życia.

U części ludzi z tym zaburzeniem nasilone są bardziej objawy psychiczne, u innych ruchowe, które są wyraźnie zauważalne przez otoczenie. U kobiet, ze względu na stereotypy i role społeczne, do których były przygotowywane od pierwszych lat życia częściej występuje proces maskowania zewnętrznych symptomów i oddziaływanie głównie na sferę psychiczną, która od lat jest pomijana lub marginalizowana w procesie diagnozowania zaburzeń neurologicznych. Mówiąc o szukaniu pomocy w kwestii zdrowia i świadomości psychicznej u kobiet nie można pomijać negatywnego wpływu braku akceptacji rodzinnej, środowiska domowego i traum pokoleniowych wynikających właśnie z braku informacji i wstydu. Do teraz wiele osób, które dowiadują się, że mają ADHD słyszy od swoich najbliższych “ale jakie ADHD dziecko, przecież zawsze byłeś/aś oazą spokoju, wymyślasz”, “w głowie ci się poprzewracało, próbujesz zwrócić na siebie uwagę”. Matki z ADHD zmagają się z ocenianiem, brakiem wsparcia, niezrozumieniem ze strony bliskich, ale zgodnie z tradycją zamiatania trudnych tematów pod dywan, nie rozmawiania o problemach i odrzucania najsłabszego ogniwa obarczają swoje dzieci, które mają to samo schorzenie poczuciem winy za to, czego nikt nie może zmienić.

Przytakiwanie powiedzeniom “jaka matka, taka córka” czy “jaki ojciec, taki syn” ma w tym przypadku rację bytu tylko w rozumieniu genetycznym – neuroróżnorodność jest przecież dziedziczna. Jednak stosowanie tych frazesów do usprawiedliwiania toksycznych zachowań, braku akceptacji czy wywierania presji na członkach rodziny nie powinno być usprawiedliwiane. 

Niejedna osoba z ADHD otrzymała komentarz “zdolna/y, ale leniwa/y”. W rozumieniu-możesz zrobić wiele rzeczy, ale ci się nie chce. Najczęściej te słowa padają ze strony rodziców czy najbliższego otoczenia, które nie dopuszcza do siebie myśli, że odkładanie wykonania zadań czy projektów na później może wynikać z czegoś innego niż lenistwo. W duchu większej świadomości mówi się ewentualnie o stanach depresyjnych, na które osoby z ADHD są co prawda bardziej podatne, ale rzadko prokrastynacja czy problemy z utrzymaniem uwagi są z tym związane. Jednak nie wiedząc o tym, dorastając w piętnującym środowisku, które niewygodne tematy chowa do szafy, a sygnały SOS zbywa machnięciem ręki ciężko wydostać się z tej mentalności. A co dopiero prosić o pomoc, iść do specjalisty, zacząć proces diagnostyczny. I oczywiście powiedzieć o tym rodzinie narażając się na jeszcze więcej komentarzy, krzywe spojrzenia i kompletny brak wsparcia. Taka jest niestety często rzeczywistość osób z tymi zaburzeniami, a zwłaszcza kobiet.

Ostatnie dekady upłynęły na przełamywaniu stereotypów na wielu obszarach społeczno-naukowych, w tym w sferze zdrowia psychicznego i neurotypowości. Łatwiejszy dostęp do informacji, lekarzy specjalistów i normalizacja korzystania z terapii sprawiły, że osoby z całego przekroju demograficznego zaczęły szukać pomocy, otrzymywać diagnozy, a w efekcie- odpowiednie leczenie. Także dokształcanie lekarzy, nowe badania dotyczące schorzeń i zaburzeń psychicznych doprowadziły do większej świadomości w tym temacie. Jak z każdą nagłaśnianą sprawą, która wcześniej była pomijana lub uciszana, także w kwestii ludzkiej psychiki i neurologii pojawia się wiele pytań i kontrowersji. Czy diagnozy są stawiane poprawnie? Czy każdy teraz będzie cierpiał na … (w to miejsce można wstawić jakąkolwiek chorobę psychiczną)? Czy każde aktywne dziecko ma ADHD? To na pewno rząd stara się nami manipulować. Chcą nas wszystkich zamknąć w psychiatrykach i karmić psychotropami. 

Każdy, kto chociaż raz zajrzał w sekcję komentarzy pod postami na temat zdrowia psychicznego i zwiększania świadomości z pewnością widział te i więcej haseł. Jednak, w kwestii neuroróżnorodności szerzenie informacji, zachęcanie do diagnozowania, rozumienie objawów, barier i trudności z jakimi mierzą się osoby, które się z nią urodziły są kluczowe nie tylko dla nich samych, ale także dla ich otoczenia. Ilość osób z różnymi zaburzeniami szacuje się w granicach 30-40%. Osoby z ADHD (których jest 3-5%, zależnie od badanej grupy demograficznej) mierzą się oprócz głównych objawów z problemami w nawiązywaniu relacji, rozumieniu i stosowaniu się do konceptów społecznych, nieuzasadnionym poczuciem winy, co bezpośrednio wpływa na nie, ich otoczenie w pracy czy życiu prywatnym. 

Przedstawione wyżej liczby mogą nie wydawać się duże. Jednak kiedy na Instagramie, Tiktoku i innych portalach społecznościowych oprócz ogólnych informacji na temat zdrowia psychicznego zaczęło pojawiać się coraz więcej ludzi, którzy otwarcie mówią o swoim procesie diagnostycznym, o tym jak radzą sobie z zaburzeniami i chorobami lub po prostu głośno potwierdzają- “Mam autyzm”, “Jestem osobą z ADHD” etc. ludzie, którzy nie byli nauczeni mówienia o takich sprawach publicznie pisali o tym zjawisku jako pandemii depresji, autyzmu, ADHD. Zaczęli doszukiwać się spisku koncernów farmaceutycznych, dezinformacji, szaleństwa tłumów czy “zaraźliwości” spowodowanej wpływem influencerów. 

Dlatego też najwyższy czas oprócz informowania o tym, że te zaburzenia istnieją, powiedzieć skąd bierze się aż tyle osób, które zauważają u siebie objawy, dostają diagnozy. I poza większą wiedzą, czy ogólnymi badaniami trzeba tutaj zwrócić uwagę na istotną kwestię- równość płci.

Kobiety, którym odmawiana była do niedawna pomoc, a każdy problem psychiczny zrównywany był z szaleństwem, rozemocjonowaniem, przewrażliwieniem czy cyklem menstruacyjnym stają się powoli równoprawnymi ludźmi także w sferze zdrowia psychicznego. Wiemy już, że występują u nich zaburzenia, coraz lepiej rozumiemy jak sytuacja społeczna wpływa na ich maskowanie i rozpoznanie. I wreszcie- maleje stygmatyzacja wokół problemów psychicznych. Lęk przed oceną, odrzuceniem z powodu szukania pomocy, poczucie winy przez stawianie swojego zdrowia na pierwszym miejscu- do niedawna były to najbardziej wpływowe czynniki powodujące niewielkie ilości stawianych diagnoz. Na terapie grupowe i indywidualne uczęszcza coraz większy procent społeczeństwa.

Nowe pokolenie kształtuje zmodernizowane i dostosowane do aktualnego stanu powszechnej wiedzy definicje wokół kwestii psychicznych. Na kawie ze znajomymi rozmawiamy nie tylko o awansach w pracy, planowanych wakacjach, ale też o zdrowiu, problemach, ostatnich wizytach u psychologów czy psychiatrów. Dorośli, których dzieci zostały zdiagnozowane często sami później się diagnozują, ponieważ wiele zaburzeń jest dziedziczona genetycznie. Coraz mniej się wstydzimy, okazujemy sobie coraz więcej zrozumienia. To wszystko kształtuje społeczeństwo, w którym “pandemia” neuroróżnorodności i chorób psychicznych nie jest zjawiskiem negatywnym, ale uświadamiającym i rozwijającym. 

Do pełnej akceptacji i zrozumienia jeszcze długa droga.

Wiele osób mierzy się z objawami autyzmu czy ADHD nie zdając sobie sprawy z tego, że jest na to nie tylko nazwa, ale i opracowane sposoby na radzenie sobie z symptomami. Że jest wiele osób, które napotykają te same trudności. Kolejni lekarze i specjaliści muszą się doszkalać, żeby skuteczniej diagnozować i pomagać pacjentom. Naukowcy przeprowadzają i będą przeprowadzać więcej badań, które będą brały pod uwagę różne grupy społeczne, płciowe i wiekowe, niwelując dezinformacje wokół ludzkiej psychiki i budowy układu nerwowego. Neuronormatywna większość musi edukować się na temat objawów i wpływu zaburzeń na codzienne życie, żeby nie tylko lepiej rozumieć neuroróżnorodnych ludzi, ale żeby wszystkim żyło się ze sobą łatwiej i lepiej. Idziemy wszyscy w dobrym kierunku do bardziej świadomego i inkluzywnego społeczeństwa.

Udostępnij