Co możesz zrobić, aby pomóc w walce z kryzysem klimatycznym?

Czas czytania: 5 minuty Co możesz zrobić, aby pomóc w walce z kryzysem klimatycznym? Wskutek emisji dwutlenku węgla klimat zaczął się ocieplać. Jest to ocieplenie gwałtowne i niebezpieczne.
Czas czytania: 5 minuty

Choć niektórych zmian nie da się już cofnąć, ale dalej można zahamować proces emisji gazów cieplarnianych. Naukowcy nalegają, żeby mówić o tym głośno i przygotować się do działania. Pewnie myślisz, że jako pojedyncza jednostka nie jesteś w stanie nic zrobić? Tu się mylisz! Sprawdź, jak możesz pomóc, edukując się na ten temat.

Jaki kryzys klimatyczny? O co w ogóle chodzi?

Wskutek emisji dwutlenku węgla klimat zaczął się ocieplać. Jest to ocieplenie gwałtowne i niebezpieczne. Dzisiejsza średnia globalna temperatura jest większa niż ta sprzed epoki przemysłowej (1850 rok) aż o 1°C. Mało tego, naukowcy zapowiadają, że temperatura będzie wciąż wzrastać. Szacują, że w 2050 roku średnia temperatura będzie już wyższa o 2°C, co wiąże się z ogromnymi konsekwencjami dla ludzkości.

W 2019 koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze była wyższa niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch milionów lat. A pamiętajmy, że to właśnie CO2 jest naszym największym wrogiem.

W 2021 roku NASA opublikowała badania, z których jednoznacznie wynika, że zmiany klimatyczne są nienaturalne i winny za nie jest bezpośrednio człowiek.

Jeżeli nic się nie zmieni, rządzący nie podejmą żadnych działań, pewne jest, że osiągniemy szczyt kryzysu klimatycznego i doświadczymy zjawiska katastrofy klimatycznej. Katastrofa klimatyczna różni się od kryzysu tym, że z jej punktu nie ma już odwrotu. Dlatego też, teraz walczymy, aby jak najpóźniej dojść do punktu bez wyjścia.

I co z tego? Przecież nic nam nie grozi, prawda?

Niestety, przyszłość maluję się w ciemnych barwach. Czekają nas naprawdę ciężkie czasy, jeżeli właśnie w tej chwili nie zaczniemy działać! We wszystkich mediach można było już usłyszeć o tym, że Europa płonie. W Wielkiej Brytanii temperatura była tak zaskakująco wysoka, że pierwszy raz ogłoszono czerwony alarm, czyli zagrożenie dla życia. Mówi się, że to lato i tak będzie najchłodniejszym w stosunku do tego, co nas czeka w przyszłości. Dobra, ale co, jeżeli mówimy o Polsce? Świeża sytuacja sprzed kilkunastu dni.

Wyschła jedna z największych polskich rzek, czyli San.

Największa susza od lat sprawiła, że na miejscu kiedyś szóstej co do wielkości rzeki, zostały ledwie małe bajorka wody. Przerażające, prawda? Strasznie się patrzy na skutki kryzysu klimatycznego, dziejące się tuż pod naszym nosem. Pamiętajmy, że temperatura ciągle wzrasta i inne rzeki również wysychają, ale nie aż w tak drastycznym tempie, jak San.

Co nam grozi?

Przede wszystkim kolosalne temperatury. Co za tym idzie, ogromne pożary. Lasy, łąki, uprawy – to wszystko pójdzie z dymem. Większość gatunków zwierząt i roślin straci swoje naturalne środowisko. Niektóre gatunki wyginą, a niektóre będą emigrować, przez co zmieni się ich styl życia i będzie można zauważyć tego tragiczne skutki. Na sile przybiorą również opady, co wiąże się między innymi z zalewaniem upraw rolniczych. Czyli tak, z jednej strony grożą nam susze i pożary, a z drugiej strony czekają nas mocne ulewy i powodzie.

Zero balansu, prawda?

Tak właśnie będzie. W związku z wyższą temperaturą oceanów zacznie się pojawiać więcej huraganów. Tajfuny czy powodzie, również nie odpuszczą. Gorące dni sprawiają również, że topnieją lodowce, a co za tym idzie, podnosi się poziom wód.

Przerażające, że za paręnaście lat niektóre wyspy będą po prostu pod wodą.

Skoro pewnych obszarów już po prostu nie będzie, to ludzie będą musieli się gdzieś podziać. Zaczną emigrować, dlatego też grozi nam również przeludnienie. Podsumowując: wysoka temperatura, pożary, a drugiej strony powodzie i zalane tereny, zmuszą ludzi i zwierzęta do ucieczki. Wszyscy będą szukać miejsca, gdzie będą bezpieczni.

Co w takim razie człowiek, jako pojedyncza jednostka, może zrobić?

Wiadomo, że największy głos w takich sprawach ma rząd. Czy w takim razie mamy się poddać, bo nic nie możemy zrobić? Oczywiście, że nie! Coś, co każdy z nas może robić w każdej chwili, to nagłaśnianie tego problemu. Rozmowy, posty, dyskusje, reklamy, filmy, to wszystko jest naszym narzędziem walki. Pewnie wielu pomyśli, że on jako pojedynczy człowiek i tak nic nie zdziała. Mylicie się! Wyobraźcie sobie wannę pełną wody. Z kranu cały czas kapie woda, małymi kroplami.

W pewnym momencie woda zacznie się wylewać.

Każdy z nas jest taką kroplą i razem sprawimy, że kiedyś ta woda się wyleje, a co za tym idzie, zaczną się zmiany. Trzeba sobie przede wszystkim uświadomić, że jako obywatele też mamy prawo głosu w tej sprawie i nie możemy dać się uciszyć. Jesteśmy w stanie sprawić, że politycy i polityczki zauważą nas i zaczną działać. Marsze, protesty czy inne głośne akcje przynoszą najlepsze skutki.

Zakręcanie kranu podczas mycia zębów i niejedzenie mięsa, czy to naprawdę coś daje?

Wiadomo, że na skale takiego problemu, takie rozwiązania przynoszą minimalną poprawę. Warto jednak poprawić cokolwiek, niż dokładać jeszcze więcej problemów. Od przedszkola uczono nas jak dbać o środowisko. Zacznijmy od zmiany siebie, aby łatwiej nam było zmieniać świat.

Pomyślmy, jakie korzystne zmiany można wprowadzić do swojego życia:


Oszczędzanie wody. Zakręcanie kranu podczas mycia zębów, prysznic zamiast kąpieli. Woda deszczowa idealnie sprawdza się do podlewania kwiatów czy mycia samochodu.
Rower zamiast samochodu. Spacer czy komunikacja miejska również jest dobrym rozwiązaniem.
Ograniczenie spożywania mięsa i produktów odzwierzęcych. Wiadomo, że natychmiastowa rezygnacja jest ciężka, lecz na początek wystarczy prostu ograniczenie, a z biegiem czasu całkowite zrezygnowanie.

A przede wszystkim, nie bójmy się nagłaśniać tego problemu!

Pamiętajcie, że wielkie rzeczy zaczynają się od małych zmian.

Katarzyna Mazur
Katarzyna Mazur
Artykuły: 1