Anoreksja to… tylko chudość?

Czas czytania: 6 minuty Sam postawiony przeze mnie znak zapytania na końcu tytułu, wskazuje, że obalę w poniższym artykule kilka stereotypów.
Czas czytania: 6 minuty

Czas czytania: 6 minuty Sam postawiony przeze mnie znak zapytania na końcu tytułu, wskazuje, że obalę w poniższym artykule kilka stereotypów.

Jako osoba, która zmaga się z anoreksją już czwarty rok, odczuwam wewnętrzny obowiązek głoszenia prawdy i uświadamiania ludzi o problemie, jaki dotyka coraz większą liczbę ludzi.

Zacznijmy najpierw od wytłumaczenia słowa STEREOTYP.

Według Słownika Języka Polskiego PWN, jest to «funkcjonujący w świadomości społecznej uproszczony i zabarwiony wartościująco obraz rzeczywistości».

No cóż… niezbyt zrozumiałe – nie ukrywam, ale pozwólcie, że wytłumaczę  to własnymi słowami.

I to jest w nas piękne – jesteśmy różni, co sprawia, że każdy z nas jest na tym świecie bezwzględnie potrzebny.

W czym zatem tkwi problem?

Gorzej jednak, kiedy osoba nawet nie mająca nigdy styczności z (załóżmy) osobą z włosami o kolorze blond, nagle uznaje wszystkie za niezbyt mądre. Żartuje z nich, wyśmiewa, używa kpiny. Tylko właściwie na jakiej podstawie? Dlaczego to właśnie blondynki stały się obiektem drwiny, a nie na przykład szatynki czy brunetki?

Jak to się ma do anoreksji?


Podobna sytuacja ma miejsce, gdy mówimy o anoreksji. Jest to bowiem jedna z najbardziej śmiertelnych chorób psychicznych, na którą według jednej ze statystyk – choruje co setna, a może nawet co pięćdziesiąta osoba dorosła. Tak – osoba dorosła, zatem nie wliczono jeszcze osób w młodszym wieku. U młodzieży zjawisko to jest kilka razy częstsze i zdarza się nawet raz na 20-25 osób. Czy zatem jest to wymysł rozpieszczonych dziewczyn, które chcą być chude? Zdecydowanie nie. Pozwólcie, że wyjaśnię to w punktach…

1. Osoby chorujące na anoreksję lubią jeść.


Tak – lubią, a nawet uwielbiają. Oczywiście, nie mówię tu o wszystkich, ale o zdecydowanej większości. Problem leży jednak w ponadprzeciętnej ambicji do schudnięcia, a w konsekwencji – do jak największego ograniczenia spożywanych kalorii. Chęć zmniejszenia masy ciała często nie ma nawet aż tak dużego związku z postrzeganiem siebie w lustrze. W moim przypadku wynikała bardziej z pewnego rodzaju metody autodestrukcji i pragnienia posiadania kontroli nad otaczającą mnie rzeczywistością.


Kontroli nie mogłam mieć nad ilością nauki, nad spędzaniem większości swoich pięknych chwil w ponurej szkole… Nie mogłam jej przejawić również poprzez nastoletni bunt, ponieważ całe życie byłam dzieckiem -aniołkiem. Jedyne, co mogłam kontrolować, to spożywaną ilość pożywienia. Skrupulatnie liczyłam każdą kalorię i byłam wówczas pewna, że jestem kowalem swojego losu. Życie jednak szybko zweryfikowało moją omylność…

2. Na anoreksję nie chorują “rozpieszczone dziewczyny, które nie podobają się sobie w lustrze“.


Chociaż żyjemy w XXI wieku, wciąż niestety wiele osób uważa, że zaburzenia odżywiania to wymysł rozpieszczonych dziewczyn. Nic bardziej mylnego, a rzeczywistość zdaje się kompletnie odbiegać od tych uprzedzeń. Anoreksja to choroba z największym współczynnikiem śmiertelności. Nie należy bagatelizować jej wczesnych objawów, ani dopuszczać się krytyki osób borykających się z nią. Podkreślam: „osób”, a nie tylko dziewczyn w wieku dojrzewania. Chorują zarówno chłopcy, jak i mężczyźni i kobiety w każdym wieku.

3. Z anoreksji raczej nie wychodzi się “szybko“.


Leczenie to proces. Długotygodniowy, długomiesięczny, a często nawet długoletni. Wymaga przede wszystkim wsparcia psychologicznego, ale również kardiologicznego, endokrynologicznego i… wielospecjalistycznego.


Leczenie nie polega jedynie na „utuczeniu” osoby chorej. Oczywiście, aby zacząć racjonalnie postrzegać rzeczywistość oraz uniknąć zagrożenia życia, należy przywrócić odpowiednią masę ciała. Warto jednak pamiętać, że to nie wszystko, a zrehabilitowanie wagi nie równa się zdrowiu psychicznemu. To właśnie ono jest najistotniejsze.

4. Osoba zmagająca się z zaburzeniami odżywiania często neguje fakt, że może być chora.


Osoba chora na anoreksję bardzo często nie zdaje sobie bowiem sprawy, że rzeczywiście zmaga się z ogromnym problemem. Neguje fakt, że może być chora przede wszystkim z dwóch przyczyn:

  • Wie, że decyzja ta będzie wiązała się z przymusem wyjścia ze swojej strefy komfortu. W przypadku anoreksji – musi zacząć jeść więcej, zwiększyć masę swojego ciała i zaniechać zachowań autodestrukcyjnych.
  • Boi się reakcji społeczeństwa, które wciąż nie jest uświadomione o skali problemu.

Ponadto, w moim przypadku, nie chciałam naciągać rodziny na dodatkowe koszty leczenia. Wiem, ile pieniędzy należy wydać na terapię psychologiczną, opiekę psychiatryczną i leczenie somatyczne. Ja próbowałam uciekać od tych faktów, lecz bezskutecznie. Prędzej czy później musiałam zmierzyć się z kosztami.

5. Wsparciem dla osoby chorej nie jest ugotowanie obiadu czy poczęstowanie pączkiem.


Jak to powiedziała ostatnio moja obserwatorka: „Gdyby to było takie proste, żeby po prostu zjeść czekoladę, to na pewno bym nie leżała teraz w szpitalu”. Anoreksja nie jest zwykłym brakiem apetytu, a wszystko zaczyna się w głowie.

6. Osoba borykająca się zaburzeniami odżywiania często ukrywa problem przed społeczeństwem.


Ja sama jestem doskonałym tego przykładem. Obawiałam się oceniania ze strony ludzi, bo jestem świadoma, że zaburzenia psychiczne są nadal w Polsce tematem tabu. W naszym kraju zdecydowanie łatwiej jest się przyznać do choroby fizycznej niż psychicznej. I chociaż stwierdzenie to jest niesamowicie pesymistyczne, to jednak prawdziwe…

Przed ocenieniem czyjegoś wyglądu czy dziwnego zachowania, apeluję jednak, żeby każdy zastanowił się, chociaż dwa razy. Musimy pamiętać, że oba rodzaje chorób – zarówno psychiczne, jak i somatyczne – są tak samo poważne i zagrażające zdrowiu. Podam dosyć banalny, ale klarowny przykład: tak samo, jak nie mamy większego wpływu na zakażenie wirusem, tak samo choroby psychiczne przychodzą często mimowolnie.

7. Nie jesteśmy “naznaczeni” swoją chorobą.


Pewnie kilka osób zastanowi się i kilka razy przeczyta powyższy tytuł, ale spokojnie…

Już wszystko tłumaczę. Mam bowiem na myśli to, że nie jestem zwolenniczką nazywania osób chorych na anoreksję – anorektyczkami, anorektykami. Podobnie jest z bulimią, kompulsywnym objadaniem się czy z ortoreksją. Choroba nie definiuje nikogo, a mówienie do kogoś per „bulimiczka” raczej nie polepszy jego samoakceptacji.

Przecież osobę zmagającą się na przykład z Hashimoto nie nazwiemy „hashimotką”. W takim razie, dlaczego mielibyśmy pozwolić, aby zaburzenia odżywiania stały się aż tak obszerną częścią naszej tożsamości?

8. Zaburzenia odżywiania nie zawsze zaczynają się w domu.

Owszem, bardzo często jednak zaburzenia psychiczne, jak i zaburzenia odżywiania mają swój początek w dysfunkcyjnej rodzinie. Wielokrotnie jednak rozpoczynają się one poprzez odrealniony obraz rzeczywistości, promowany przez media. Na rozwój anoreksji w moim przypadku złożyło się wiele różnych czynników.


Jednym z nich, który wywarł największy wpływ, był obraz pięknych, szczupłych i przesadnie zadbanych kobiet w mediach społecznościowych. W środkach masowego przekazu, jak każdy może potwierdzić – promowani są przesadnie perfekcyjni celebryci, a powszechny kult piękna zdecydowanie zwiększa ryzyko zaburzeń odżywiania i braku samoakceptacji.


Nie zapominajmy jednak o negatywnych komentarzach ze strony bliskich nam osób, bo one w większości stają się punktem zapalnym rozwoju zaburzeń odżywiania. Kiedy ktoś słyszy codziennie od rodzica, że „lepiej Cię ubierać niż karmić”, ryzyko zachorowania zdecydowanie wzrasta. Jeśli dołożylibyśmy do tego słowa koleżanki „Ale żeś sobie wielki ten posiłek zamówiła!” i zapytanie kolegi „Ty tyle zjesz? W życiu bym w siebie tego nie wcisnął”, wtedy bez odpowiedniego przygotowania psychicznego, zagrożenie jest nieuniknione.


——————————————————————————
Niniejszym ogłaszam, iż był to pierwszy artykuł w ramach kącika „PSYCHOczytajnik”. Mam nadzieję, że wyniesiecie chociaż kilka wartościowych idei z powyższego tekstu.

Ja natomiast nie spoczywam na laurach i mam motywację, jak nigdy wcześniej, aby szerzyć świadomość na temat zaburzeń odżywiania i chorób psychicznych.

Jeśli chcielibyście przeczytać o czymś konkretnym, zapraszam do odwiedzenia mojego konta na Instagramie i wysłania mi wiadomości z propozycją.

A gdybyście potrzebowali kiedykolwiek pomocy – ja jestem po drugiej stronie!

Agata Borkowska
Agata Borkowska

🐛 redaktorka, mająca swój kącik o zaburzeniach odżywiania, ciałoneutralności i zdrowiu psychicznym

🧨 aktywistka, walcząca o dofinansowanie leczenia zaburzeń odżywiania w Polsce

🏔 "gdybym nigdy nie upadła - nie wiedziałabym, jak pomóc innym wspiąć się na szczyt"

🐛 czytając moje artykuły - stajesz się gąsieniczką, ale nie martw się... z robaczka przemieniamy się w urokliwego motyla! 🦋

Artykuły: 2