Homo Immortalitas cz. 1 “Odwieczne pragnienie”

Czas czytania: 3 minuty „Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” sentencja ta jest powszechnie znana wyznawcom religii chrześcijańskiej. Bezlitośnie przypomina nam, o ty co czeka nas po śmierci.
Czas czytania: 3 minuty

„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz” sentencja ta jest powszechnie znana wyznawcom religii chrześcijańskiej. Bezlitośnie przypomina nam, o ty co czeka nas po śmierci. Prawa natury są niezmienne.

Jednak człowiek jest dumną istotą, uważającą się za lepszą od innych gatunków, pożądającego dla siebie jeszcze więcej – przekroczenia wszelkich granic i uzyskania pełnej kontroli nad otaczającym go światem. Istnieje jednak pewna bariera, która wciąż nas ogranicza, a jej złamanie byłoby zdecydowanie najbardziej rewolucyjnym momentem w historii ludzkości. Śmierć.

Pragnienie pokonania jej występuje u ludzi już od niepamiętnych czasów. Skąd o tym wiemy? Większość z religii będących podstawą kulturową dawnych cywilizacji, zakłada życie po śmierci, będące swego rodzaju upragnionym przez nas życiem wiecznym.

W starożytnej Grecji wierzono, że człowiek dopełnieniu swojego żywota trafiał do Hadesu – krainy zmarłych. Na podobnych zasadach funkcjonowało wyobrażenie Pól Jaru w starożytnym Egipcie, lub Tumoanchanu Azteków. Reinkarnacja występująca w Buddyzmie i Hinduizmie, także jest pewnego rodzaju formą wiecznego istnienia i wpisuje się w ukazany przeze mnie schemat.

Najdobitniej pokazuje to jednak religia judeo-chrześcijańska, kładąca szczególną wagę na istnienie śmiertelności ciała i wiecznej duszy.

Nastąpił jednak pewien paradoks, religie szerzące idee wiecznego życia po śmierci po śmierci, zamiast zalepić dziury w ludzkich sercach, powstałych przez świadomość nieuchronnego końca swojego istnienia, uświadamiały im jeszcze dobitniej ich śmiertelność. Profesor Ewa Starzyńska-Kościuszko twierdzi, że był to główny czynnik do rozpoczęcia poszukiwania nieśmiertelności w nauce.

Powiem więcej był to jeden z głównych czynników rozwoju człowieka, oraz zaspokojenia jego ambicji. Jest to skutek uporczywej chęci wszystkich żywych stworzeń utrzymania przy życiu. Ludzie nie mogąc przełamać granicy śmierci, chcą istnieć przynajmniej we wspomnieniach swoich potomków. Daje im to motywacje, aby stworzyć lub osiągnąć coś co zapisze się na kartach historii, niczym w idei non omnis moriar Horacego.

Sposobem na to mogło być stworzenie niezwykłego dzieła, lub idei, zasłużyć się w boju, bądź też rządzenie jako dobry władca. Nie wszyscy bili jednak wstanie sobie na to zapewnić, musieli więc zadowolić się przekazywaniem „swojej krwi” kolejnym pokoleniom.

Jest jednak jeszcze zupełnie inny sposób rozumienia nieśmiertelności, opracowany przez Ludwiga Wittgensteina w jego dziele „Tractatus”. Twierdzi on, iż jeśli przez wieczność rozumiemy nie nieskończony okres czasu, lecz bezczasowość, oznaczającą brak nie tylko końca czasu, ale i jego początku, to żyje wiecznie ten kto żyje w teraźniejszości.

Oznaczałoby to, że każda żyjąca osoba może cieszyć się życiem wiecznym. Jest to diametralnie inna wizja od wyobrażenia wykreowanego głównie przez kościół jaką przyjmuje większość ludzi, czyli życia po narodzinach bez końca.

Co w takim razie z obietnicą kościoła, mówiąca o życiu wiecznym po śmierci. Gdybyśmy przyjęli sposób rozumowania Wittgensteina zobowiązanie tak ogromnej instytucji to okazałoby się kłamstwem. Jeśli jednak tak naprawdę od początku o to chodziło Jezusowi? Być może dał nam to co tak naprawdę zawsze mieliśmy, lecz nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy? Nie mi jednak odpowiedzieć na te pytania.

Tekst oparty na przemyśleniach autora

Filip Mars
Filip Mars

Jestem licealistą z okolic Krakowa. Interesuje się sportem, literaturą fantastyczną i historią. Od czasu do czasu rysuję lub próbuję swoich sił w muzyce.

Artykuły: 4