Site Overlay

Młodzieżowe rady gmin – konieczność czy szansa?

Czas czytania: 5 minut


Historia młodzieżowych rad gmin sięga początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, czyli czasu kiedy uformował się nowy samorząd terytorialny. Jednak formalnie możliwość ich powoływania zrodziła się w roku 2001 wraz z nowelizacja ustawy o samorządzie gminnym. Ale czym w ogóle jest młodzieżowa rada gminy? Spośród wielu jej definicji, według mnie, najtrafniej opisywać ją można jako organ pomocniczy gminy, który z założenia ma charakter konsultacyjny i jest powoływany przez radę gminy w drodze uchwały. Pochodzi z demokratycznych wyborów, co z kolei sprawia, że organ ten przybiera formę reprezentacji, a nie otwartego forum.
Dla wielu działaczy politycznych hasła dotyczące młodzieży i jej rozwoju pojawiają się nie tylko w trakcie kampanii wyborczej. Są środowiska, które wspierają młodzież w aspirowaniu do działalności społecznej i politycznej. Są też niestety środowiska którym to przeszkadza. Wynikać to może z niezrozumienia, albo po prostu strachu przed konkurencją, która może w przyszłości zagrozić „dorosłym” radnym. Niemniej jednak młodzieżowe rady gmin stanowią element przygotowania młodego człowieka do działalności społeczno-politycznej. I na ten element przygotowania należy zwrócić największą uwagę. Według mojej oceny prawidłowe funkcjonowanie młodzieżowych rad gmin jest szansą nie tylko dla młodzieży, ale i samorządowców.
O sytuacji związanej z młodzieżowymi radami gmin rozmawiam z Krzysztofem Bruździakiem z Klubu Demokratycznego.
Mirosław Zygmunt: Czy według Pana obecny stan prawny pozwala na swobodne funkcjonowanie Młodzieżowych Rad Gmin?
Krzysztof Bruździak: Obecny stan prawny niewiele mówi o młodzieżowych radach. Ustawa o samorządzie gminnym tylko zdawkowo wspomina o możliwości stworzenia młodzieżowej rady, a poza tym nie ma nic więcej. Właśnie przez tak słabo rozwinięty art. 5b ustawy o samorządzie gminnym dochodzi do sytuacji, w których młodzieżowe rady nie mogą powstać, bo dorośli radni nie interesują się młodym pokoleniem, a ponadto żaden przepis nie zobowiązuje ich do tworzenia MRM. W gminach tudzież miastach, w których funkcjonują młodzieżowe rady często mamy do czynienia z zastojem jej funkcjonowania bądź istnieje ona tylko formalnie, na papierze. Niestety, ale obecny kształt art. 5b ustawy o samorządzie gminnym nie umożliwia swobodnego funkcjonowania młodzieżowych rad.
MZ: Z czego wynika niechęć miast i gmin do zawiązywania młodzieżowych rad?
KB: Tak naprawdę ciężko to określić. Najlepszą odpowiedzią na to pytanie będzie prawnicze „to zależy”. To zależy od tego, czy środowisko młodzieżowe jest odpowiednio zmotywowane. Czy dorośli radni utożsamiają się z młodzieżą. Czy widzą potencjał wśród młodych. Czy sami mieli kiedyś możliwość zaangażowania się jako młodzi obywatele. To zależy od wieku radnych. Ci najmłodsi chętnie współpracują, natomiast ci starsi często zapominają o głównej roli samorządowca i stają się tylko urzędnikami. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, jednak warto podkreślać, że żadne prawo ich do tego nie obliguje.

MZ: Czy młodzi nie chcę się angażować, czy wynika to z czego innego?
KB: Jako licealista i osoba, która działa w organizacjach młodzieżowych muszę z radością powiedzieć, że młodzież bardzo chce działać i staramy się to robić tyle, ile to tylko możliwe. Angażujemy się w wiele przedsięwzięć i organizacji wszelkiej maści. Zdecydowanie my, młodzi chcemy się angażować, tylko trzeba nam dać przestrzeń i możliwości. Ponadto zawsze chętnie przyjmiemy pomoc od tych, którzy są bardziej doświadczeni.
MZ: Czy ma pan wiedze na temat ilości gmin w Polsce, w których funkcjonują młodzieżowe rady? Jaki to jest procent?
KB: Przed wybuchem pandemii koronawirusa liczba MRM-ów wynosiła około 500. Jednak koronawirus bardzo przyczynił się do zastoju funkcjonowania wielu z nich. Odmrożenie ich funkcjonowania będzie jednym z wyzwań, jakie czeka wiele środowisk po pandemii.
MZ: Jak wygląda sprawa młodzieżowych rad gmin w innych państwach?
KB: Są państwa, w których młode pokolenie ma bardzo duże pole do działania. Dobrym przykładem jest Portugalia i Hiszpania. W przypadku tego pierwszego państwa sprawa jest mniej złożona. Tutaj funkcjonuje Młodzieżowa Rada przy Ministerstwie Młodzieży i Sportu. Przy tym samym ministerstwie działa Instytut Młodzieżowy. W 2018 roku uchwalono pełnometrażowy plan dla młodych i zdefiniowano 10 obszarów działań, takich jak edukacja, partycypacja z rządem, mieszkalnictwo i zatrudnienie. W Portugalii funkcjonują również młodzieżowe rady miast.
Sytuacja jest bardzo silnie rozwinięta w przypadku Hiszpanii. W tym państwie funkcjonuje Młodzieżowa Rada Hiszpanii, wybierana na dwa lata. Działa wiele komisji młodzieżowych, a ponadto w każdym mieście działa młodzieżowa rada. W dodatku, i to jest chyba największe zaskoczenie, Młodzieżowa Rada Hiszpanii jest zapewniana młodemu pokoleniu w konstytucji. Myślę, że jak najbardziej można brać przykład z państw Półwyspu Iberyjskiego.
MZ: Jest Pan jednym z inicjatorów projektu ustawy o samorządzie gminnych, a dokładniej nowelizacji art 5b, który dotyczy młodzieżowych rad – czym się Pan kierował wskazując na potrzebę nowelizacji?
KB: Na początku warto zaznaczyć, że przy stworzeniu projektu nowelizacji pracowało wiele osób z różnych środowisk, różnych młodzieżówek i różnych MRM. Była to praca ponad podziałami i to pozwoliło nam stworzyć bardzo dobry projekt. Nam wszystkim przyświecała jedna, główna idea. Chcemy, aby głos młodych Polaków i Polaków był głośny i wyraźnie słyszalny przez polityków i samorządowców. Projekt zakłada prawne uregulowanie procesu powstawania i funkcjonowania młodzieżowych rad. Ciężko o lepszy sposób na podgłośnienie naszego głosu w społeczeństwie, jak ustawa, która daje nam przestrzeń i możliwość działania.

MZ: Z jakim odbiorem polityków się Pan spotkał?
KB: Politycy w dużej większości zareagowali na nasz projekt pozytywnie. Chętnie z nami rozmawiali i wyrażali poparcie dla projektu nowelizacji. Mówimy tu o politykach z lewicy, z prawicy i z centrum. Niestety dużo trudniej było nam skontaktować się z politykami obozu władzy. Zdarzały się jednak pojedyncze przypadki polityków partii rządzącej, którzy chętnie z nami rozmawiali. Niestety, ale mimo dużego poparcia projekt utknął w komisji ds. samorządu terytorialnego i trafił do sejmowej zamrażarki. Przykrym jest, że rządzący mają kompleks na punkcie projektów, które nie są ich. Jednak nowy projekt, wypracowany właśnie przez środowiska współpracujące z rządem, w ogólnym rozrachunku nie jest zły. Mamy nadzieję, że wspólnie, jako przedstawiciele różnych środowisk dojdziemy do konsensusu i powstanie projekt ustawy, który zadowoli wszystkie środowiska młodzieżowe.
MZ: Dziękuję za rozmowę.