Więcej znaczy więcej, czyli kilka słów o maksymalizmie

Czas czytania: 4 minuty Maksymalizm powraca w ostatnich latach do łask. Ale jaka idea kryje się za tym, co wielu uważa za kicz i zły gust? Dlaczego przywiązujemy wagę do formy, zamiast skupić się na praktyczności?
Czas czytania: 4 minuty

Ludzie, kiedy tylko zaspokoją potrzeby fizjologiczne i czują się bezpiecznie, pragną akceptacji, jednocześnie próbując znaleźć sposób na wyrażenie swojej indywidualności. Satysfakcję dawać może słuchanie ulubionych gatunków muzycznych, czytanie książek o interesującej nas tematyce, noszenie ubrań odzwierciedlających naszą osobowość lub priorytety oraz inne z pozoru mało znaczące wybory dnia codziennego. Często gdy podejmujemy decyzje dotyczące np. wyglądu czy też wystroju wnętrz, kierujemy się obecnie panującymi trendami. Nie ma w tym nic zaskakującego. Moda determinuje dostępność produktów, więc często zmuszeni jesteśmy pójść na kompromis i wybrać rzeczy, które jednocześnie pasują do naszej estetyki i są produkowane masowo.

Ale co właściwie możemy wybrać? Cóż, udzielenie wyczerpującej odpowiedzi na to pytanie byłoby niemalże niewykonalne. W dużym uproszczeniu, stawiając na kontrasty, często decydujemy się na albo minimalizm, albo maksymalizm. Ten pierwszy jest właściwie filozofią samą w sobie, którą można podsumować stwierdzeniem „mniej znaczy więcej”. Od starożytności pojawiał się niezależnie w różnych rejonach świata. Antycznymi symbolami prostego, wręcz ascetycznego stylu życia stali się między innymi Konfucjusz, Jezus, Budda i Zaratustra. W zależności od sytuacji politycznej i warunków ekonomicznych, filozofia prostego życia raz zyskiwała, raz traciła na popularności.

Sinusoidalne trendy

Zachodnia moda w ostatnich dekadach to niemal idealna sinusoida. Lata 80. – maksymalizm, asymetryczna, wręcz nienaturalna sylwetka i jaskrawe barwy. Lata 90. – powrót do prostoty, neutralnych kolorów. Lata 2000 – przesyt akcesoriów i biżuterii, zróżnicowane tekstury. Lata 2010 – odpowiedzią na kryzys gospodarczy 2008-2009 był powrót do myśli minimalistycznej i chęć ograniczenia konsumpcji.

Ireland, Will. “This Half Minimalist, Half Maximalist Hotel Suite Is Perfect for Indecisive Design Lovers.” House Beautiful, November 2, 2021.

Źródło:https://www.housebeautiful.com/design-inspiration/a28834420/hotels-dot-com-maximalist-minamalist-hotel-suite/

Jednakże dekada minimalizmu dobiega końca

Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że ludzie masowo wyrzucają swoje skandynawskie meble. Po prostu coraz częściej można zobaczyć na ulicy ludzi w bardzo kolorowych, nieco ekstrawaganckich ciuchach, a w ich mieszkaniach obrazy i figurki, które jeszcze kilka lat temu większość uważałaby za przesadnie kiczowate zbieracze kurzu. Może to skutek niedawnej pandemii. Gdy zostaliśmy zamknięci w mieszkaniach, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że minimalizm nie zawsze jest praktyczny. Proste, eleganckie wnętrza są efektowne tylko jeśli jesteśmy w stanie zachować absolutny porządek. Praca zdalna i obciążenie psychiczne wynikające z zamknięcia w ciasnej przestrzeni zdecydowanie utrudniły wielu z nas utrzymanie perfekcyjnego ładu. Co więcej, kiedy spędzamy większość czasu w jednym pomieszczeniu, chcemy w jakiś sposób ubarwić nudne i znajome otoczenie. Z kolei kiedy wreszcie mogliśmy wychynąć z domu po lockdownie, wiele radości sprawiało nam porzucenie dresów na rzecz bardziej ekscytujących ubrań. Maksymalizm w tym wydaniu mógł być pewnego rodzaju celebracją wolności.

Ponadto współczesny maksymalizm stał się bardziej ekologiczny niż można by się spodziewać. Lumpeksy są przepełnione ciuchami z różnych lat o zaskakujących krojach i w wielu barwach. Tak samo zresztą prezentuje się sytuacja mebli z drugiej ręki. Nie trzeba więc porzucać idei kojarzonych z minimalizmem na rzecz wyrażania siebie w nieco bardziej ekspresyjny sposób.

Skąd się wziął maksymalizm lat 20.?

Dzisiaj inspiracją dla (nie tylko) nastolatków ubierających się w stylu maksymalistycznym, jest odłam japońskiej mody z lat 90. ubiegłego wieku. Harajuku to część tokijskiej dzielnicy Shibuya, nazywanej centrum kultury młodzieżowej. Rejon ten nadał zarazem nazwę pewnej modzie. Maksymalizm z Harajuku był formą buntu „straconego pokolenia” – młodych Japończyków wchodzących na rynek zawodowy tuż po pęknięciu bańki spekulacyjnej. Możliwość podkreślenia swojej indywidualności poprzez łączenie zachodu ze wschodem, wielu kolorów i tekstur była niezwykle wyzwalająca. Ubrania z drugiej ręki kupowano przez wzgląd nie tyle na ekologię, co niższą cenę oraz z chęci protestu przeciw normom narzucanym przez rynek.

Warto też zaznaczyć wpływ mediów społecznościowych na szerzenie nowych trendów. Maksymalizm nie zyskałby takiego rozgłosu, gdyby nie Internet. Na szczególną wzmiankę zasługują platformy takie jak Instagram i TikTok, które pozwalają każdemu dzielić się swoim stylem i życiem z ludźmi z całego świata. Każdy, kto zagląda na social media, ma nieograniczony dostęp do inspiracji pochodzących z wielu różnych krajów i kultur. Jest to znak naszych czasów i chociaż wiele złego można powiedzieć na temat wpływu mediów społecznościowych i globalizacji na nasze społeczeństwo, z pewnością nie można im odmówić jednego. Dzięki nim ludzie, szczególnie ci z młodszego pokolenia, oswoili się z niewyobrażalną ilością stylów. Obecnie nie ma czegoś takiego jak „lepsza moda”, każdy może nosić to, co chce i niekoniecznie musi podążać za mainstreamem. Ubrania przestały być dla większości ludzi znakiem rozpoznawczym określonej klasy społecznej. A to zdecydowanie jest najlepszy trend, jaki moglibyśmy sobie wymarzyć.

Salma Mede
Salma Mede
Artykuły: 11