Dlaczego bolą nas brzuchy? Czyli o naszym jedzeniu w szkołach

Czas czytania: 4 minuty Kochany Wrzesień, a z nim? Obiady o 17, śniadanie o 6:56 (jeśli uznamy, że kawa i papieros to śniadanie), wszystko zjedzone w niecałe 10 minut. Dzisiaj opowiem o tym, czemu nas bolą brzuchy.
Czas czytania: 4 minuty

O tytule oraz o czym będzie niniejszy artykuł.

Na początku, chce zaznaczyć: artykuł ma formę przemyśleń i mówi z perspektywy osoby chodzącej do szkoły średniej, tak samo, chce nakreślić w tym felietonie pewien problem i fakt, który jest niejako systemowo jest w nas wtłaczany i może czasem sami nie zdajemy sobie sprawy z jego istnienia. Nie będę mówił o tym, czym karmią nas w szkołach, ale o tym jak jemy i co sami przynosimy do miejsca w którym spędzamy nierzadko długie godziny, od rana do popołudnia, zaś w skali tygodnia – do miejsca w którym spędzamy więcej czasu niż we własnym domu.

Poranek.

Godzina 6:40 – budzik. Po 10 minutach leżenia w łóżku i rozmyślania o tym co dzisiaj będę robił etc. Wstaję, ogarniam się i idę do kuchni. Wyciągam zrobione wczorajszego wieczoru kanapki i chowam je do plecaka. Wtedy staję przed pierwszym wyborem: czy jeść śniadanie?

Pytanie banalnie, bo odpowiedź powinna brzmieć: TAK! Śniadanie jest podstawowym posiłkiem dnia. Mogę się rozwodzić nad jego pozytywami, lecz zachęcam Ciebie czytelniku do samodzielnego poszukania badań na ten temat, ale wracając, odpowiedź powinna brzmieć TAK – dlaczego brzmi ona jednak: NIE? Z prostej przyczyny: mdłości przy porannym jedzeniu oraz brak czasu. Możecie powiedzieć – słusznie! Pierwszą przyczyną prawdopodobnie jest poranna adrenalina (choć lepiej, żebyś udał się z tym do lekarza), zaś drugą, z twojej winy jest to, że po prostu nie poszedłeś wcześniej spać.

Co do pierwszego argumentu, nie będę z nim dyskutował tylko przyznam rację. Jednak gastrolog później powie mi: musi Pan jeść wolniej. Co zaś się tyczy drugiego: zapomniałem wspomnieć o małym fakcie – dzień wcześniej robiłem kilka zadań domowych i poszedłem spać dopiero o 23, ot taki szczegół. Ale racja, mogłem wcześniej wstać.

Zatem, nie zjadłem tego śniadania. Nie raz się zdarzało, że śniadanie (które i tak nie było jakieś bogate) lądowało w toalecie. Ruszam na autobus o 7:43 i będę w szkole o 8:56

Shutterstock

Lekcje i przerwy

Zaczynamy o 9:15 – Cholera, znowu (wstaw swój najmniej ulubiony przedmiot w szkole), nic mnie dobrego dzisiaj nie spotka, lecz jestem na czas i nie mam nieobecności. Połowa pierwszej lekcji, lecz co to? Kto to puka? Czyżby to burczenie w brzuchu i nasilający się głód?

Patrzysz na zegarek i widzisz: dobra, jeszcze 15 minut do końca. Wytrzymam, po prostu napije się wody i jakoś wytrzymam (żucie gumy jest absolutnie zakazane, bo czynność owa mówi, że uczeń nie ma za grosz szacunku do nauczyciela). Koniec lekcji, przerwa trwa 10 minut.

Zatem tak: 3 minuty, przejście do sali w której jest inna lekcja i SZAMU, SZAMU SZAMU SZAMU! W 5 minut zjedzona kanapka, trochę Ci niedobrze – czujesz, że tak być nie powinno, lecz nie ma czasu do stracenia, za chwilę kolejna lekcja.

Powrót do domu i przyszłość

Po zjedzeniu jednej kanapki w szkole o godzinie 10:05 oraz jednego batona dwie godziny później, przyszedł czas na powrót do domu autobusem o godzinie 15:20 – w domu będę o 16:00 jeśli wszystko dobrze pójdzie, a tam obiad, bardzo dobry bo kochana mama zrobiła go dwie godziny wcześniej więc pora na odgrzanie go. Przy okazji jedzenia trzeba skupić na czymś innym swoją uwagę więc odpalam nowy odcinek mojego ulubionego twórcy na Youtubie. I tak od poniedziałku do piątku, przez 9 miesięcy, ergo: cały rok szkolny.

Potem przychodzą studia i dorosłość, nie przedstawię wam tych schematów, bo nie byłem na studiach, ale biorąc pod uwagę doświadczenia moich starszych znajomych – niewiele się zmienia. Jesteśmy systemowo wtłaczani w ten czas, a właściwie w jego brak, podczas którego mamy spożywać posiłki.

Wnioski

Wnioski mogą być następujące: a później, w wieku 45 lat, będziemy się dziwić, że wykryto u nas raka jelita grubego i będziemy się zastanawiać co poszło nie tak?

Zwracajmy uwagę na to co jemy i jak jemy, a jeśli trzeba, musimy umieć sprzeciwić się temu choremu brakowi czasu na NORMALNE spożywanie posiłków. Według badań, powinniśmy poświęcać PRZYNAJMNIEJ 20 minut na zjedzenie czegoś.

,,Experts agree that it takes around 20 minutes for your stomach to tell your brain that it’s full. With that in mind, Pflugradt and Fear recommend trying to stretch your meals to last at least that long.”

https://www.livestrong.com/article/446323-the-effects-of-eating-too-fast/
Kacper Grabiec
Kacper Grabiec

Uczeń liceum, humanista - kochający nie tylko lingwistykę, literaturę i języki oraz filozofię, lecz również fizykę i matematykę (Ale bez przesady).

Artykuły: 3