ArtykułyFilozofia

Utylitaryzm we współczesnym świecie — czy da się być dobrym człowiekiem?

Utylitaryzm we współczesnym świecie — czy da się być dobrym człowiekiem?
Czas czytania: 3 minuty

Znany wielu z nas dylemat wagonika polega na dokonaniu wyboru: czy mając w dłoniach dźwignie zmieniającą tor rozpędzonego pociągu, powinniśmy nie zrobić nic — jednocześnie zabijając 5 osób — czy natomiast zmienić bieg maszyny, jednocześnie uśmiercając jedną?

Samo pojęcie utylitaryzmu zapoczątkował w 1725 r. Francis Hutcheson. Jego zdaniem, ludzie powinni dążyć do czynienia działań moralnie dobrych — czyli takich, które “uszczęśliwiają największym szczęściem najwięcej ludzi”.

Z czasem utylitaryzm stawał się coraz popularniejszym odłamem filozofii, a jego rozwój przyczynił się do stworzenia “zasady korzyści”. Teoria ta polegać ma na wartościowaniu czynów w skali przyczyniania się do szczęścia powszechnego, na które składa się wzrost przyjemności i redukcja cierpień na świecie.

Biorąc pod uwagę utylitaryzm, samo niepodejmowanie działania jest złe, a co więcej, im mniej osób zostanie pokrzywdzonych, tym lepiej. Dlatego też, bez wahania powinniśmy przesunąć kierunek naszego pociągu, uśmiercając jedną osobę — bez względu na to, kim ona by nie była.

W tym miejscu dochodzimy jednak do konieczności rozważenia skrajnych przypadków, przy których decyzja wydawać może się nam nieetyczna. “Jeśli twoje dziecko zaczyna płakać, jednocześnie wydając żołnierzom wrogiej armii, gdzie ty wraz z innymi ludźmi się ukrywacie, czy byłbyś skłonny je udusić, aby było cicho, by w ten sposób uratować życie zarówno swoje, jak i pozostałych?” – tak brzmi jedno z pytań, przy którym wiele osób zaczyna zastanawiać się nad tym, czy sam utylitaryzm ma sens. “Jak można przecież zabić własne dziecko?”.

Choć w wielu kontekstach koncept utylitaryzmu jest niewątpliwie przydatny, przed zastosowaniem go powinniśmy pamiętać, że mimo wszystko jesteśmy ludźmi i w naszej naturze leży emocjonalne reagowanie na bodźce. Jednak możemy go wykorzystać kierując się również racjonalnym myśleniem, ponieważ to właśnie ono pozwala na adekwatną do różnorodnych sytuacji reakcję.

Czy obecnie ta filozofia może znaleźć odzwierciedlenie w rzeczywistości?

Obserwując ostatnie kilka lat, pewnością jest stwierdzenie, że jako społeczeństwo zmierzyliśmy się z wieloma ciężkimi sytuacjami. Przykładem może być pandemia, która na kilka lat wstrząsnęła całym światem we wszystkich sferach życia codziennego — od zdrowia publicznego, przez gospodarkę, kończąc na aspektach zdrowia psychicznego. Przywołując w tym kontekście “zasadę korzyści” moralnie dobrym byłoby odstąpienie szpitalnego łóżka małemu dziecku, jednocześnie pozwalając na śmierć schorowanego starca. Choć wydaje nam się to w pełni logiczne i zrozumiałe z pozycji obserwatora, stając w takiej sytuacji na przykład jako członek rodziny osoby w podeszłym wieku, wydawać może się to skrajnie brutalne. Dlaczego bowiem czyimś kosztem mamy dokonywać czynów dobrych? A co więcej, dlaczego działania te, wymagające poświęcenia jednej ze stron, wciąż określane są jako te lepsze?

Więc czy da się być dobrym człowiekiem? To pozostaje ocenić tylko nam samym.

Udostępnij