Letnia Akademia Debat – zaproszenie młodzieży do świata debat

Czas czytania: 10 minuty W dniach 19-21 sierpnia odbyła się Letnia Akademia Debat. Dzięki pani Marcie Piotrkiewicz wydarzenie miało miejsce w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.
Czas czytania: 10 minuty

W dniach 19-21 sierpnia odbyła się Letnia Akademia Debat. Dzięki pani Marcie Piotrkiewicz wydarzenie miało miejsce w Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Mistrzowie Polski debat parlamentarnych – Paweł Miłkowski i Karol Węglewski – wpadli na pomysł zarażenia młodzieży własną pasją. Chcieli pokazać, jak ciekawy jest świat debat i w ramach tego zorganizowali…. mini kolonie. Przez trzy dni, podzieleni na trzy grupy zaawansowania, uczestnicy Akademii mieli szansę nabyć nowe umiejętności oraz wziąć udział w warsztatach i debatach prowadzonych przez mistrzów: Karola Węglewskiego, Pawła Miłkowskiego, Alicję Owdziej, Mateusza Walczuka, Macieja Tarnowskiego, Bartka Tarnowskiego, Mariannę Wesołowską, Bartka Biadonia i Ignacego Krzewskiego. 

Można by stwierdzić, że uczestnicy trzy dni wakacji spędzili ucząc się, jak kłócić się na punkty. 🙂

Miałem okazję porozmawiać z pomysłodawcami i organizatorami całego wydarzenia – Karolem Węglewskim i Pawłem Miłkowskim. 

Koordynatorzy merytoryczni: Karol Węglewski (po lewej) i Paweł Miłkowski (po prawej).
Od lewej: Karol Węglewski i Paweł Miłkowski, źródło: facebook

P.S.: Skąd pomysł na zorganizowanie tego wydarzenia?

P.M.:Pierwowzór całej akcji sięga czasów, kiedy zaczynałem debatować i wtedy, między innymi Ala Owdziej – trenerka również na naszym wydarzeniu, prowadziła Letnią Akademią w Supraślu. Było to tak dawno temu, że większość uczestników Letniej Akademii Debat już na pewno o tym nie pamięta, ale była to pierwsza tego typu akademia w Polsce. Był to dla nas pierwowzór. Osoby, które miały to w pamięci, mówiły wielokrotnie “zróbmy Supraśl”. Udało im się namówić mnie, ja namówiłem Karola i zabraliśmy się do tego, aby zrobić podobną Akademię. Później okazało się, że Karol namówił jeszcze Martę, która także stwierdziła, że to dobry pomysł i pozwoliła na zorganizowanie tego w Muzeum. Sam pomysł był też odpowiedzią na istotny problem, który widzimy, czyli brak takiego typu szkoleń dla grup bardziej zaawansowanych i dla osób sędziujących. Chcieliśmy na te braki jakoś odpowiedzieć i mamy nadzieję, że owoce naszej pracy będą widoczne.

K.W.: Z mojej perspektywy, na tę chęć odwzorowania Akademii z Supraśla nałożyły się jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze, w naszym kole debatanckim w XIV LO im. Stanisława Staszica była, z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, chęć organizowania wydarzeń debatanckich dla innych, a nie tylko dla siebie. Część osób tego koła chciała zorganizować turniej debatancki, ja jednak byłem temu przeciwny. Było wiele dyskusji o tym, jak zrobić coś, na co Karol się zgodzi i padł pomysł zorganizowania takich warsztatów. Wynikało to z tego, że w zeszłe wakacje robiłem warsztaty dla małej grupy średnio zaawansowanych debatantów. Uczniowie prosili, żebym zrobił to samo jeszcze raz, tylko dla większej liczby ludzi. A drugą rzeczą jest fakt, że w zeszłym roku odbyła się Akademia Sędziowska, jako projekt organizowany przez Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Muzeum zapytało mnie, co robimy w tym roku i co z Akademią Sędziowską. Zaproponowałem, aby w tym roku nie tylko zrobić Akademię Sędziowską, ale także Akademię Debatancką. Był więc zarówno pierwowzór, jak i chęć uczniów oraz pomoc muzeum w zorganizowaniu tego wydarzenia.

P.S.: Powiedzieliście, że mało jest tego typu wydarzeń dla sędziów, dlaczego więc zdecydowaliście się to zrobić zarówno w zeszłym roku jak i w te wakacje?

K.W.: W zeszłym roku był problem, który był już podnoszony jesienią 2020 roku, że na Mistrzostwa Polski Debat Parlamentarnych trudno jest znaleźć 16 przewodniczących paneli, ponieważ najbardziej doświadczeni debatanci często startują w roli mówcy z nadzieją na wygraną. Natomiast, w międzyczasie istniał jeszcze pewien strukturalny problem. Mianowicie, mamy bardzo dużo potencjalnych chętnych do sędziowania, ale nie mamy jasnej ścieżki, by uczyli się oni i trenowali do zostawania przewodniczącymi paneli, a w przyszłości sędziami głównymi, czyli tak zwanymi CA-ami. Nie było jasnej drogi jak rozwiązać ten problem, bo o ile przykładowo istniały warsztaty “jak zostać dobrym debatantem”, o tyle nie było warsztatów “jak zostać sędzią głównym”. W ten sposób powstał pomysł, żeby stworzyć parę warsztatów, które będą podnosiły poziom sędziów – nie tylko w perspektywie oceniania mówców, ale także w kontekście lepszego zarządzania panelem lub nawet całym turniejem.  

P.S.: W związku z tym, że wydarzenie jest w pewien sposób wyjątkowe, ile czasu zajęło Wam przygotowanie go?

P.M.:Trudno to liczyć w godzinach, ale pół roku temu zaczęliśmy myśleć o Akademii i podejmować pierwsze kroki. Poświęciliśmy wiele godzin na pracę kreatywną u samych podstaw, myśląc z Karolem, jak to w ogóle zorganizować, nie mając z tym doświadczenia. Pół roku zajęło nam zebranie zespołów trenerskich, projektowanie i przeprowadzenie procesu rekrutacji, stworzenie programów szkolenia wraz ze wszystkimi potrzebnymi narzędziami i dopięcie tego organizacyjnie, żeby mieć pewność, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Karol liczył godziny naszej pracy i jak sam mówi, są one liczone w setkach. Czasami były to bardzo przyziemne zajęcia np. tworzenie wydarzenia na facebooku i pisanie postów, ale trzeba wspomnieć, że każdy element Akademii, który powstawał – grafiki, posty, maile, rejestracja – to wszystko rzeczy, które tworzyliśmy sami, we dwójkę.

P.S.: Czy programy, które stworzyliście, są Wasze własne, autorskie?

K.W.: Zdecydowana większość programów to nasze autorskie programy. Wynika to z tego, że większość warsztatów dostępnych, np. w Internecie, jest tworzona w próżni. Przykładowo, warsztat o mechanizmie nie jest w żaden sposób połączony z warsztatem o  tzw. impactach, nie jest w żaden sposób połączony z warsztatem o tym, jak czytać tezę. Bardzo często jest tak, że mamy 10 różnych rzeczy w debatach, warsztaty o tych rzeczach są prowadzone oddzielnie, przez ludzi, którzy nawet nie wiedzą o swoim wzajemnym istnieniu. Jest to bardzo rozerwane. Przez to, chcąc poprawić swoje debatowanie, nie mamy jednego programu, który nas holistycznie udoskonalił, więc musimy łapać kawałki wiedzy z wielu różnych źródeł. Oczywiście, niektóre koncepty, które pojawiły się podczas warsztatów Letniej Akademii Debat, nie są jakoś specjalnie nowatorskie. Należało po pierwsze napisać te warsztaty tak, żeby wynikały jeden z drugiego i były ze sobą spójne, a po drugie, żeby były głównie ćwiczeniami. To powodowało, że większość była pisana od zera. Nawet, jeżeli były jakieś małe elementy, które braliśmy z innych źródeł, to ćwiczenia ze wszystkich 16 bloków tematycznych są oryginalne, napisane przez nas.

P.S.: Wspomniałeś, że te ćwiczenia są bardzo ważne, w dodatku samo debatowanie wiele nas uczy. Dlaczego umiejętności, które uczestnicy mogli nabyć podczas tego wydarzenia, są tak istotne i w pewien sposób unikatowe dla debatowania?

P.M.:  Myślę, że nie patrzyliśmy na wydarzenie jako możliwość dania zupełnie unikalnych umiejętności, a bardziej podzielna się tym, co kochamy w debatach. Mowa tu o całej otoczce wokół debat i tym, że łączymy te umiejętności w szczególny sposób, w wyjątkowych okolicznościach, co jest wartością w naszych oczach. Cała kultura debat i to, co nas samych do niej przekonało, może zainteresować kolejne osoby z całej Polski. Widzimy, że do Muzeum w Sulejówku może przyjechać wiele osób, które wcześniej z debatami nie były tak mocno związane, a teraz mają wszystko, by zostać w nich na dłużej. To jest coś, co nami kierowało, bo oboje chcemy dzielić się tym, co lubimy i korzystać z okazji, żeby ten zestaw umiejętności w konkretnym obrazie móc ludziom przekazać.

P.S.: Kierowało Wami przekazanie innym swojego hobby, a jak to się stało, że debaty stały się Waszym hobby? I jak staliście się mistrzami Polski?

K.W.: Moja historia jest bardzo zabawna. Co ciekawe, jak byłem w liceum i pierwszy raz usłyszałem o debatach, to uważałem, że jest to sport dla głupków, bo po co się wypowiadać na jakieś tematy, jeśli nie masz o tym wiedzy. Lepiej skorzystać z Googla i mówić z sensem, niż wymyślać sobie naprędce jakieś pomysły. Przez to, przez całe liceum i na początku studiów byłem trochę niechętny w stosunku do debat. Moja koleżanka Grażyna Meller była w zespole organizatorskim (org-commie)  Uniwersyteckich Mistrzostw Europy Debat, które miały miejsce w Warszawie w 2016 roku. Poprosiła mnie wtedy o pomoc organizacyjną, ponieważ jakiś wolontariusz nie mógł zaprowadzić debatantów na imprezę. Jak już ich zaprowadziłem, to zacząłem się pytać “co to są za debaty?”, “co wy tam robicie?”. Powiedzieli mi, zresztą dokładnie to, co ja teraz mówię innym, że debata to gra, która uczy wnioskować i wypowiadać się na bardzo skomplikowane tematy, bazując tylko i wyłącznie na naszej wiedzy ogólnej. Byłem bardzo sceptyczny. Wydawało mi się, że zagnę jednego z nich, zapytałem go więc “jak globalne ocieplenie wpływa na gospodarkę Islandii?”. Z taką pewnością siebie pomyślałem “zagiąłem go, nie wie, co powiedzieć”. Jednak jego odpowiedź była zaskakująca. Powiedział mi, że nigdy nie był na Islandii, ale jego siostra była w Norwegii, a kraje te leżą niedaleko siebie, więc on trochę domyśla się, jak jest na Islandii. Koniec końców wytłumaczył mi, jak globalne ocieplenie wpływa na gospodarkę Islandii. Byłem w pewien sposób zaskoczony i pomyślałem, że było to całkiem fajne. Na tej imprezie udało im się mnie przekonać, żebym przyszedł na finał Mistrzostw Europy. Jak  zobaczyłem finał, to wiedziałem, że chcę debatować sportowo. Jak zobaczyłem, co ci ludzie na najwyższym poziomie są w stanie zrobić z tezami, które dostają 15 minut przed debatą, jakie rzeczy są w stanie wymyślić, to wiedziałem, że chcę spróbować i chcę się tego nauczyć. 

P.M.: Wracając do historii z samego początku – miałem to szczęście, że zacząłem debatować w Białymstoku i to właśnie ten ośrodek organizował Akademię Debat w Supraślu, więc miałem okazję zacząć od w jakimś stopniu od tego, od czego też zaczynają uczestnicy naszej Akademii. To było kluczowe, ponieważ wchodząc do środowiska debatanckiego, ma się ten problem, że bardzo trudno jest nabrać rozpęd w rozwoju. Debatujesz raz w tygodniu, czasami musisz zrezygnować z czasu na odrabianie lekcji czy odpoczynek, więc nie jest to takie proste, żeby w tym rozwoju się rozpędzić. Jednak akademia, taka jak ta w Supraślu, pozwoliła mi bardzo szybko nabyć wszystkie potrzebne umiejętności, a później potoczyło się to bardzo podobnie do Karola. Łatwo się zakochać w debatach, szczególnie, jeśli jest się z małej miejscowości, gdzie nie ma wielu alternatyw i gdzie zestaw hobby, który jest ci dostępny jest bardzo ograniczony. Debaty dają ci wtedy poczucie, że robisz coś w dużej skali, coś co łączy wielu ludzi, którzy mogą cię zainteresować. Spotkałem w ten sposób masę inspirujących i życiowo ważnych dla mnie osób. Wydaje mi się, że z perspektywy licealisty, bo wtedy byłem licealistą, możliwość zobaczenia takiego nowego świata, w którym jest grupa osób, chcąca jeździć co parę tygodni do jakiegoś dużego miasta, tylko po to, żeby pokłócić się na punkty, jest na początku czymś niezrozumiałym, a później bardzo interesującym i wciągającym. Szczególnie, kiedy widzisz, jak sam stajesz się coraz lepszy w rywalizacji z nimi. To jest coś, co bardzo szybko napędza, ponieważ wchodzi w grę element rywalizacji.

P.S.: Czy będą kolejne wydarzenia, podczas których będziecie chcieli przekazać innym swoje zainteresowanie debatami?

K.W.: Chcielibyśmy. Mamy nadzieję, że organizatorom logistycznym i najwspanialszej Marcie Piotrkiewicz z muzeum się podobało, ponieważ to był pierwszy raz, kiedy zrobiliśmy trzydniowe mini-kolonie dla mówców, podczas których staraliśmy się wykonywać z nimi ćwiczenia. Mamy nadzieję, że uda się robić to często. My z Pawłem pewnie dalej będziemy bawić się w debaty. Obydwoje pracujemy wolontaryjnie w szkolnych klubach, gdzie co tydzień prowadzimy zajęcia. Paweł zaczyna tworzyć filmiki na Youtubie, ja też planuje zacząć nagrywać i w jakieś innej formie udostępniać wiedzę, nie tylko osobom w mojej szkole. Jakieś wydarzenia na pewno będą, czy to zajęcia w klubie debat lub kolejna Letnia Akademia.

P.M.: Z racji tego, że właśnie stworzyliśmy trzydniowy program, z którego wszyscy jesteśmy zadowoleni, wszystko jest przed nami i merytorycznie nic nie powstrzymuje nas przed tym, by robić więcej tego typu wydarzeń. Zobaczymy, czy przekonaliśmy do siebie osoby, które musiałyby chcieć kolejnych edycji Akademii, ale już w tym momencie mamy to, czego chcieliśmy, a możemy sprawić, żeby było jeszcze lepsze. Kluczowa będzie informacja zwrotna od osób uczestniczących w naszej Akademii, to ona nada kierunek kluczowych zmian i usprawnień w programie, czy też organizacji.

P.S.: W takim razie, polecamy debaty każdemu i chcemy, żeby coraz więcej osób się zapisywało, żeby Wasza pasja oraz pozytywne skutki płynące z debat były rozszerzane nawet na całą Polskę. 

K.W, P.M.: Tak, dokładnie, zachęcamy i zapraszamy!

Patryk Stelmaszek
Patryk Stelmaszek

Uczeń jednego z bydgoskich liceów, profil humanistyczno-prawny. Lubię debatować i uczyć się języków obcych. W czasie wolnym chętnie czytam książki, szczególnie kryminały.

Artykuły: 2